"Socios służy nie tylko Wiśle, Socios służy mieszkańcom"

Nikt gorszy i nikt lepszy. Po prostu ponad 1500 osób, które zjednoczyła drużyna piłkarska. To także dzięki ich wsparciu, Wisła Kraków SA wstała niemal z grobu i zmienia się pod każdym względem: finansowym, organizacyjnym i wizerunkowym. I choć stowarzyszenie istnieje zaledwie cztery miesiące, to przez jego konto przelało się już ponad 700 tysięcy złotych, które pomogły i będą pomagać w reanimacji sekcji piłkarskiej „Białej Gwiazdy”. O fenomenie Socios Wisła rozmawiamy z prezesem Witoldem Ekielskim.

Grzegorz Krzywak: Jestem kibicem od 1994 roku. To kibicowanie polegało na kupowaniu biletów, szalików, koszulek, kiełbasek, jeżdżeniu na wyjazdy. Pan oferuje nieco inny sposób kibicowania?

Witold Ekielski: Ja proponuję prostą rzecz. Jeśli ktoś jest kibicem „Białej Gwiazdy” i chce pomóc swojej drużynie, szczególnie teraz, kiedy jest ciężko, to może to zrobić za naszym pośrednictwem. Sam mechanizm to nic nowego, jesteśmy po prostu stowarzyszeniem, którego członkowie opłacają składki, a ponieważ jest nas dużo, to możemy robić rzeczy wielkie. Przy składce, która średnio wynosi 65 zł miesięcznie, możemy każdego miesiąca uzbierać ponad 100 tysięcy złotych. A to dopiero początek naszej drogi, bo jesteśmy młodym stowarzyszeniem i ludzi będzie przybywać. Kiedyś w ciągu dwóch dni otrzymaliśmy 240 deklaracji. Oczywiście takie dni zdarzają się rzadko, ale uświadamiają one, że będzie nas z pewnością dużo więcej. I dużo większe będą kwoty przeznaczane na pomoc Wisełce.

Ale takie zrzutki to nic nowego. Sam na stadionie zrzucałem się z innymi kibicami, np. do czapek albo puszek.

Ale nasze zrzutki są jawne i transparentne. My się ze wszystkiego skrupulatnie rozliczamy, co miesiąc publikujemy sprawozdania, ile wpłynęło i, co ważniejsze, na co wydaliśmy powierzone nam środki. A więc różnica jest taka, że wpłacone pieniądze można śledzić i dzięki temu być pewnym, że zostaną wydane na to, na co chcemy, żeby wydane były. Bo u nas nie tylko wpłaca się pieniądze, u nas członkowie decydują także, na co mają zostać przeznaczone. Wygląda to tak, że pada propozycja i jest ona poddawana pod głosowanie członków Socios Wisła. To wszystko zawiera się w naszym haśle: „Ty wspierasz, Ty decydujesz”.

To co już udało Wam się Wiśle zafundować?

Pierwszy przegłosowany pomysł to remont szatni dla dzieciaków z Akademii Piłkarskiej. I z tą sprawą wiąże się bardzo ciekawa historia, mianowicie przy poszukiwaniu wykonawcy takiego remontu, przy udziale wszystkich członków, jeden z Socios zaoferował, że zaproponuje szefowi firmy, w której pracuje, by wykonała ona ten remont za darmo. Przekonał szefa i firma Re-Bau zrobi to za darmo.

Do podobnej sytuacji doszło przy tworzeniu stanowiska dyrektora biura Socios Wisła.

Tak. Zaproponowaliśmy, aby ze składek wygospodarować kwotę dla takiej osoby, bo jeśli wysyłamy 1500 maili do naszych członków i dostajemy kilkaset odpowiedzi, to trzeba to wszystko przeczytać, ogarnąć i zmienić w jakąś decyzję. Ale zaproponowaliśmy znaną wszystkim osobę, która budzi  zaufanie, bo robiła to przez cztery miesiące jako wolontariusz. Oczywiście nie podjęliśmy decyzji sami, lecz zapytaliśmy o zdanie całą społeczność. Jaka byłą odpowiedź? Nadeszło 700 maili, przeciw było zaledwie kilkanaście osób, ale była też wiadomość, w której jeden z członków zaproponował, że po prostu opłaci to stanowisko przez pierwsze sześć miesięcy.

Działania Socios Wisła okazały się skuteczne, jest to jeden z elementów stawiających klub na nogi. Ale ja bym chciał porozmawiać o samym modelu takiego stowarzyszenia, który może sprawdzić się również w innych sytuacjach.

Oczywiście. Socios Wisła to przykład takiego modelu działalności stowarzyszenia, o którym można już chyba powiedzieć, że sprawdza się doskonale. Jawność i zaufanie to są jego fundamenty. 

Pokazaliśmy, że wspólnota obywateli, którą coś łączy, jak na przykład w naszym przypadku Wisła Kraków, jeśli działa przejrzyście, to jest w stanie robić rzeczy wielkie, ważne dla ludzi, którzy tę wspólnotę tworzą.

Poza tym nasze stowarzyszenie nadaje zupełnie inne znaczenie tak często używanemu w środowisku organizacji pozarządowych słowu „partnerstwo”. Przyjęło się, że to np. gmina lub firmy mają wspierać trzeci sektor, czyli organizacje społeczne. U nas jest inaczej – to trzeci sektor wspiera spółkę akcyjną, bo to my przekazujemy darowizny Wiśle. Także to my wyszliśmy z inicjatywą wsparcia działalności Centrów Aktywności Seniorów prowadzonych przez Miasto Kraków, tak by Seniorzy z tych Centrów mogli za darmo chodzić na mecze Wisełki. Taki model – prężnego stowarzyszenia, wspierającego sektor przedsiębiorstw i sektor publiczny, możliwy jest także w małych miejscowościach, jak na przykład w  Śledziejowicach w gminie Wieliczka, gdzie powstaje socios na wzór naszego, który ma zadanie wspierania tamtejszego Ludowego Klubu Sportowego. To pokazuje, że nawet w takiej niewielkiej śledziejowickiej społeczności, mogą znaleźć się ludzie, którzy organizując się mogą wspierać swój klub.

Jak mogłaby wyglądać działalność Socios w takich miejscowościach jak Śledziejowice?

Myślę, że zasady powinny być te same, co u nas. Najważniejsze to współdecydowanie wpłacających w niemal każdej sprawie. Natomiast pewnie liczba członków, a przez to zebrane środki, byłyby inne. Inne są też potrzeby w takich miejscowościach jak Śledziejowice. Gdyby w Socios Śledziejowice zrzeszonych było kilkadziesiąt osób płacących co miesiąc składkę np. 75 zł, to z nich można by zatrudnić na pełen etat trenera dla młodzieży i zapewnić jej trzydzieści godzin tygodniowo treningów. Jeśli więc mamy boisko i takie Socios, to dzieci po szkole idą na gminny „orlik”, trenują w lokalnym klubie pod okiem trenera za pieniądze od Socios. Jeśli do tego włączymy samorząd, który też finansuje działalność klubu, to mamy wtedy klub wspierany z dwóch źródeł, o jeszcze większych możliwościach. Chciałbym to podkreślić – tu nie chodzi o to, żeby coś udowodnić szeroko pojętej władzy, że poradzimy sobie bez niej. Chodzi o to, byśmy wspólnie działali na rzecz tego, co dla klubu, samorządu i społeczności zrzeszonej w Socios jest ważne. Łączmy siły i działajmy razem. Tylko tyle i aż tyle.

To skoro jesteśmy przy szeroko pojętej władzy. Do Socios Wisły dołączył ostatnio wicepremier Jarosław Gowin…

W jednym z komentarzy w internecie pod tą informacją przeczytałem: „współczuję”. Ja natomiast bardzo się cieszę z tego, że jest z nami. Cieszę się, bo Socios jest dla każdego, kto jako członek Stowarzyszenia chce wspólnie z pozostałymi wspierać “Białą Gwiazdę”.. Nasz statut rozpoczyna preambuła. Ona mówi: „My Kibice Wisły Kraków, nierzadko różniący się między sobą w wielu sprawach lecz zgodni co do tego, że dobro Wisły Kraków, pielęgnowanie tradycji i historii Klubu a także troska o jego działalność i rozwój jest dla każdego z nas wartością szczególnie ważną, przekonani o słuszności takich wartości jak transparentność i wiarygodność niniejsze Stowarzyszenie tworzymy”. Wisła nas łączy i dlatego jesteśmy członkami stowarzyszenia, mimo tego, że na co dzień w wielu sprawach się różnimy. Ten komentarz „współczuję” ukazuje nasz wielki problem – podział Polaków jako wspólnoty. Nauczyliśmy się udowadniać jeden drugiemu, że to ja mam rację a ty, skoro myślisz inaczej, to jesteś zły. To zło w zależności od opcji politycznej różnie nazywamy. Dla jednych ci, którzy myślą inaczej, to „mohery”, dla drugich ci, którzy myślą inaczej, to „zdrajcy, komuniści i agenci, którzy byli tam gdzie stało ZOMO”. Ciągle kłócimy się o to, kto ma rację, zamiast zastanowić się, co możemy robić wspólnie. U nas, w Socios, jest inaczej. Jeśli Premier Gowin chce z nami działać na rzecz Wisły – świetnie – jest nas więcej, działajmy razem! Kiedyś usłyszałem takie zdanie: „Solidarność to współodpowiedzialność za to, co wspólnie ważne”.

My jesteśmy solidarnie współodpowiedzialni za Wisłę Kraków. Dzięki solidarności i współodpowiedzialności za to co nas łączy można robić rzeczy wielkie. Takie, jak zmiana władzy w 1989 czy uchwalenie konstytucji w 1997.

Oprócz solidarności i współodpowiedzialności za wspólne dobro, jakim dla nas jest Wisła Kraków, w naszej preambule jest mowa także o transparentności i wiarygodności. Jestem pewien, że każda organizacja w Polsce może brać z nas przykład. Co miesiąc publikujemy sprawozdania finansowe. Jestem dumny z Socios Wisła Kraków, bo możemy być wzorem do naśladowania dla każdej organizacji społecznej w Polsce. Także pod tym względem.

Mówiliśmy o wsparciu gmin przez trzeci sektor, Wasza działalność wpisuje się także w ten model.

Byliśmy niedawno na spotkaniu w krakowskim magistracie z pełnomocniczką prezydenta Krakowa ds. polityki senioralnej, panią Anną Okońską-Walkowicz. Zadeklarowaliśmy na nim, że chętnie pomoglibyśmy miastu w urozmaiceniu oferty dla seniorów poprzez sfinansowanie im biletów na mecze. Partnerstwo publiczno-społeczne wcale nie musi polegać na tym, że to samorząd wspiera organizacje społeczne. Ono powinno polegać na tym, że wspólnie coś robimy. I wcale nie musi być tak, że miasto ma tylko wspierać finansowo Wisełkę i nic w zamian. Jestem przekonany, że powinniśmy wspólnie działać i współpracować na linii Klub – Socios – Miasto. Bo u nas w celach statutowych nie tylko jest Wisła Kraków jako taka, ale jest też np. likwidacja barier w dostępie do imprez sportowych. I tutaj, wraz Panią Prezydent, likwidujemy te bariery. Dla mieszkańców. I trzeba to wyraźnie powiedzieć: Socios służy nie tylko Wiśle, Socios służy mieszkańcom Krakowa. Zresztą my też chcemy pokazać, że sam klub to nie wszystko. Klub nas łączy i dlatego jesteśmy w Socios razem i wspólnie robimy rzeczy wspaniałe.

Witold Ekielski

Doradca i szkoleniowiec MARR SA oraz Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej MISTiA. Członek Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej I i II kadencji działającego przy Ministrze Rodziny Pracy i Polityki Społecznej. Członek grupy ds. zmian prawnych i grupy ds. strategicznych tego komitetu. Przewodniczący grupy ds. Przedsiębiorstw Społecznych działającej w ramach Małopolskiego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej – organu opiniująco-doradczego Marszałka Województwa Małopolskiego.

Udostępnij znajomym

NASZE NAJNOWSZE

TagiWISŁA

1 komentarz