"Patologia w zarządzaniu przestrzenią"

Tego nagrania warto posłuchać bardzo uważnie, bo w praktyce dotyczy mieszkańca każdego polskiego miasta. O prawdopodobnie najważniejszym wątku “taśm Kaczyńskiego”, czyli podsłuchanego spotkania ważnego polityka z deweloperem nt. budowy wieżowców w Warszawie, rozmawiamy z Pawłem Hałatem, prezesem stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie-Miasto.

Wielka polityka, wielkie pieniądze, rodzinne skandale. Jednak „taśmy Kaczyńskiego” ujawniają coś znacznie poważniejszego niż problem z budową jednego wieżowca, nawet podwójnego.

Ta sprawa pokazuje, że kształtowanie i zarządzanie przestrzenią jest procesem politycznym. W Polsce długo tworzono narrację, wg której planowanie przestrzenne i zarządzanie przestrzenią to jest coś zupełnie apolitycznego, że po prostu grupa ekspertów tworzy dla nas plan, który jest idealny, oparty o fachową i wiedzę oraz troskę o mieszkańców. I rozwiązuje wszystkie problemy.

Taśmy Kaczyńskiego obalają ten mit?

Obawiam się, że ten mit jest już obalany od dawna. Przypomnę tylko książkę „Anty-bezradnik przestrzenny”, gdzie dość wyraźnie wskazano, że planowanie przestrzenne to polityka, rozumiana, jako rozgrywanie interesów różnych grup – z których część ze względu na posiadane środki, tereny lub wpływy ma większe możliwości wpływania na decyzje planistyczne niż pozostali.

A w tym konkretnym przypadku? Gdzie polityka triumfuje nad planowaniem przestrzennym?

Najbardziej znamienne w tym kontekście jest zdanie padające z ust Jarosława Kaczyńskiego: „nie dostaniemy wuzetki*, jak nie wygramy tych wyborów”. Tutaj należy rozumieć to tak, że o tym, czy na tej działce powstanie niemal 200-metrowy wieżowiec czy 30-metrowy blok, decyduje ten, kto wygra wybory, a nie żadna grupa ekspertów i fachowców od planowania przestrzennego. A więc nie ma żadnych reguł, jest tylko widzimisię władzy, w tym wypadku realizującej własne interesy.

A więc „wuzetka” jest ważnym narzędziem w polskiej polityce?

Najbardziej szokujące w tym wszystkim, co być może wszystkim umyka, jest to, że w stolicy 40-milionowego państwa o budowie drapaczy chmur decydują zwykłe decyzje administracyjne, w praktyce pozostające poza społeczną kontrolą. Zresztą stowarzyszenie „Miasto Jest Nasze” wskazywało, że kilka innych wieżowców w okolicy Srebrnej już powstało lub wydawano pozwolenia na ich budowę właśnie na podstawie „wuzetek”. Jeśli więc inni mogli, a Kaczyński nie mógł, to jak można nie traktować tego jako polityki?

... demokracja to nie tylko Trybunał Konstytucyjny, ale także zarządzanie przestrzenią

To kto tak naprawdę decyduje o przestrzeni miasta?

W największym stopniu – władze miasta. Np. decydując o tym, dla których obszarów miasta i kiedy zostaną przygotowane miejscowe plany zagospodarowania. Świetnym przykładem jest tu często wspominany przeze mnie przykład okolic ul. Rakowickiej w Krakowie. W zasadzie kończy się tam teraz budowa dużej dzielnicy na kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. A my jako Przestrzeń-Ludzie-Miasto już wiele lat temu apelowaliśmy, aby te tereny publiczne, należące do wojska, zabezpieczyć planem zagospodarowania przestrzennego. Oczywiście nie chodziło o to, żeby w ogóle tam nie budować, ale budować z głową, z myślą o mieszkańcach, zieleni, komunikacji. Tak, żeby to była spójna wizja, a nie dogęszczanie dla jak największego zysku. Wtedy uznano jednak, że taki plan jest niepotrzebny. Teraz, kiedy beton zalał niemal każdy skrawek tego terenu, przystąpiono do opracowania planu. Planu, który dziś już niczego nie zmieni.

Myślisz, że o Rakowicach decydowano w czasie podobnych rozmów jak ta Kaczyńskiego z austriackim biznesmenem?

Nie chcę wypowiadać się na temat powodów, dla których miasto nie przygotowało wówczas MPZP. Jednak trudno nie wspomnieć, że wówczas te tereny były własnością Agencji Mienia Wojskowego, której dyrektorem był Grzegorz Stawowy, będący też wtedy przewodniczącym komisji planowania przestrzennego Rady Miasta Krakowa. W prasie o potrzebach planów dla Rakowickiej wypowiadał się negatywnie.

... jeśli zdegradujemy przestrzeń miasta fatalną urbanistyką, to w praktyce już nigdy jej nie naprawimy i będziemy musieli żyć z fatalnymi skutkami urbanistycznych błędów, źle zaprojektowanych dzielnic i osiedli.

A więc planowanie przestrzenne jest zagarnięte przez politykę?

To oczywiste, że wygląd miast w największym stopniu kształtują pieniądze, wpływy i polityka. To w pewnym sensie historyczny standard – miasta takie jak średniowieczny Kraków czy XIX-wieczny Paryż Haussmanna były kształtowane wg wizji władzy. Podobnie Nowa Huta – to było to po prostu spełnienie wizji politycznej komunistycznych władz. Dziś największym wyzwaniem dla sprawiedliwego i demokratycznego państwa powinno być równoważenie interesów grup posiadających władzę polityczną lub ekonomiczną (czyli np. deweloperów) z oczekiwaniami i potrzebami mieszkańców, czyli tak naprawdę większości obywateli. W istocie jest to odpowiedź na pytanie o to, czyje jest miasto. Władz, inwestorów czy mieszkańców?

No właśnie. Mieszkańców na rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim nie było…

Oczywiście, że nie było, bo mieszkańcy są wciąż najmniej istotnym podmiotem przy podejmowaniu decyzji o przestrzeni. A to powoduje narastające konflikty. Sięgnę po kolejny przykład z Krakowa, osiedle Avia w Czyżynach. Tutaj spór pomiędzy dotychczasowymi mieszkańcami a deweloperem został przeniesiony na nowych mieszkańców, którzy kupili sobie mieszkania na powstającym osiedlu. Oni nie są winni tej sytuacji, chcą po prostu gdzieś mieszkać. Ale dostają po głowie za to, że ktoś źle zaplanował ich osiedle, będąc w konflikcie z sąsiadami. A na koniec dowiadujemy się, że problemu nie ma, bo prezydent Majchrowski uznał, że mu się Avia podoba (śmiech).

Ale nie powinno być nam do śmiechu?

Mówi się teraz, że Jarosław Kaczyński i jego partia niszczą demokrację. I jest to po części prawda, że jeśli zdemontujemy instytucje państwa, to ciężko będzie je naprawić. Ale ja bym chciał zwrócić też uwagę na planowanie przestrzenne – jeśli zdegradujemy przestrzeń miasta fatalną urbanistyką, to w praktyce już nigdy jej nie naprawimy i będziemy musieli żyć z fatalnymi skutkami urbanistycznych błędów, źle zaprojektowanych dzielnic i osiedli.

Co powinniśmy zapamiętać z rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z austriackim biznesmenem?

Ta rozmowa pokazała patologię jaka towarzyszy zarządzaniem przestrzenią w Polsce i to, na jak wielu poziomach występuje. Od poziomu planowania miasta, dzielnicy i zabudowy po poziom mikro – taki jak np. decyzje o lokalizacji pomników, które często podejmowane są w zaciszach gabinetów pod wpływem grup nacisku lub poddawane tzw. konsultacjom – służącym jedynie potwierdzeniu podjętych decyzji. Ten sposób zarządzania przestrzenią i wieloletnie zaniedbania powodują też coraz mniejsze zaufanie do decyzji planistów – nawet konieczne i rozsądne decyzje planistyczne są kontestowane przez mieszkańców. A szkoda, bo demokracja to nie tylko Trybunał Konstytucyjny, ale także zarządzanie przestrzenią. A te standardy są w Polsce na bardzo niskim poziomie. Konsekwencje tego będziemy odczuwać my, nasze dzieci i wnuki.

—————————————

* – W.Z. – Warunki Zabudowy i Zagospodarowania Terenu – potoczna nazwa decyzji administracyjnej, wydawanej przez urząd gminy, dla terenów, na których nie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Na podstawie decyzji można uzyskać pozwolenie na budowę. Decyzja WZ nie musi być zgodna z Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego (określającego dla całego miasta sposób zagospodarowania). Nie podlega też konsultacjom społecznym. W Polsce, wobec stosunkowo niewielkiego pokrycia powierzchni gmin planami miejscowymi, decyzja WZ stała się głównym narzędziem kształtowania przestrzeni i zabudowy.

—————————————

Grafika wykorzystana w artykule:  Wizualizacja K-Tower.

Paweł Hałat – prezes Przestrzeń-Ludzie-Miasto, jednego z najbardziej opiniotwórczych stowarzyszeń w dziedzinie planowania przestrzennego i urbanistyki. Kartograf oraz autor opracowań eksperckich, takich jak programy rewitalizacji i studia wykonalności projektów.

NASZE NAJNOWSZE

1 komentarz