Coraz większy kawałek tortu dla mieszkańców

Rekordowe 30 mln zł do wydania, korzystniejszy harmonogram i system głosowania, więcej czasu na odwołanie się od decyzji o odrzuconym projekcie. To zmiany, które w 2019 roku czekają uczestników krakowskiego Budżetu Obywatelskiego. - To krok w dobrym kierunku – uważają krakowianie zaangażowani w BO. Czy tegoroczna edycja zakończy się sukcesem?

Przerwa na nadrobienie zaległości

W czasie pięciu edycji krakowskiego BO udało się już m.in. otworzyć sieć darmowego internetu, zainstalować liczniki na sygnalizacjach świetlnych na skrzyżowaniach, zrobić plaże miejską czy uruchomić tablice informujące o smogu. Do tego dochodzi mnóstwo innych, mniejszych zadań, polegających na sadzeniu drzew, stawianiu ławek, budowaniu placów zabaw czy siłowni na świeżym powietrzu. Bo Budżet Obywatelski to inicjatywa, która polega właśnie na tym, że z miejskiego budżetu wydziela się część pieniędzy, a o ich wydaniu decydują tylko i wyłącznie mieszkańcy. Opracowane przez nich projekty są poddawane głosowaniu. Te, które zyskują największe poparcie, muszą zostać potem wykonane. Pod Wawelem do realizacji przyjęto już prawie 500 pomysłów krakowian, zdecydowaną większość z nich zrealizowano. Z drugiej strony niezrealizowane pozostają wciąż duże, drogie i medialne projekty, takie jak tor wyścigowy na Rybitwach czy darmowe przeloty szybowcami.

Kluczowym momentem dla idei polskiego budżetu obywatelskiego stała się Ustawa gminna, która od 2019 roku nakłada obowiązek przeprowadzania plebiscytów mieszkańców w ponad 60 gminach na prawach powiatu (w tym oczywiście Krakowa), w których utworzenie puli wydzielonej na budżet obywatelski jest obowiązkowe, a zarezerwowana na ten cel kwota nie może być mniejsza niż 0,5 proc. wydatków. Rada Budżetu Obywatelskiego podeszła do tych zmian dość zachowawczo, bo zamiast realizować BO na nowych zasadach, zaproponowała aby w tym roku wstrzymać głosowanie nad projektami mieszkańców. Jak argumentowali – pozwoliłoby to na spokojne dostosowanie się do wchodzących w życie przepisów i przy okazji na dokończenie niezrealizowanych dotąd projektów.

Weto mieszkańców

– Nie mogłam się zgodzić na taki scenariusz, bo oznaczałby dwuletnią przerwę pomiędzy głosowaniami w BO – podkreśla Natalia Nazim, propagatorka budżetu partycypacyjnego, była członkini RBO i pomysłodawczyni zwycięskiego projektu budowy wodnego placu zabaw w Parku Jordana (wciąż niezrealizowanego). Jak dodaje Nazim, taka „dziura”, mogłaby doprowadzić do tego, że mieszkańcy w mniejszym stopniu zaangażowaliby się w kolejnych edycjach Budżetu Obywatelskiego. Jednak koronnym argumentem krakowskiej aktywistki były zapisy samej Ustawy. – Jest w niej wyraźnie napisane, że mieszkańcy mają głosować nad projektami co roku. To olbrzymia sprzeczność pomiędzy treścią jej zapisów, a tym jak je zinterpretowano – podkreśla Nazim. Jej wątpliwości podzielił Szymon Osowski z Sieci Obywatelskiej Watchdog. W swojej opinii prawnej, napisanej na prośbę krakowskich aktywistów, wskazał min., że „obowiązkiem władz samorządowych jest umożliwienie corocznego głosowania w ramach budżetu obywatelskiego, a wybrane przedsięwzięcia zostają uwzględnione w uchwalę budżetowej. (…) Rok 2019 w miastach na prawach powiatu jest pierwszym rokiem, w którym mieszkańcy mają prawo do głosowania w ramach budżetu obywatelskiego, a rada miasta musi (..) podjąć działania”. Opinia ta trafiła na biurko wiceprezydenta Krakowa – Andrzeja Kuliga – który zarekomendował Radzie Budżetu Obywatelskiego, aby ta zmieniła swoje wcześniejsze stanowisko i pozwoliła na głosowanie. Tak też zrobiono. Nazim podkreśla, że postawa prezydenta Kuliga prawdopodobnie uratowała tegoroczny BO w Krakowie, ale dodaje także, że zamieszanie, które wniknęło z próby „zamrożenia”, spowoduje spory kłopot. – Mamy co najmniej 1,5-miesięczne opóźnienie, które wynika tylko i wyłącznie z błędnej interpretacji ustawy. Gdyby nie to, już teraz moglibyśmy składać projekty do tegorocznej edycji i rozpocząć cały proces. Zamiast tego znów będzie wszystko robione w nerwach i pośpiechu – obawia się Nazim.

Oficer Budżetu Obywatelskiego potrzebny od zaraz

Na ostatniej sesji Rady Miasta przegłosowano nowy regulamin BO. – Wprowadziliśmy kilka ważnych poprawek – mówi Łukasz Maślona, radny miejski i ambasador Budżetu Obywatelskiego w Krakowie. – Najistotniejsze zmiany to obowiązek okazania dokumentu tożsamości w czasie głosowania papierowego czy weryfikacja SMS przy głosowaniu internetowym. To ograniczy ryzyko nadużyć i uszczelnić sam proces głosowania. Zmniejszyliśmy także do 2 mln zł maksymalną wartość jednego projektu ogólnomiejskiego. To dlatego, że największe problemy pojawiały się właśnie przy dużych i drogich projektach Inną kluczową zmianą jest nowy harmonogram. Głosowanie nad projektami będzie teraz odbywać się jesienią, a nie jak do tej pory latem. To może przyciągnąć większą liczbę mieszkańców – wyjaśnia Maślona. – Wprowadzane obecnie zmiany to rekordowe pieniądze na BO w Krakowie – 30 mln zł, oraz inne niż w poprzednich latach terminy, które dadzą czas na lepsze i rzetelniejsze przygotowanie projektów zadań. Co ważne, będzie więcej czasu, aby odwołać się od niekorzystnych decyzji urzędników. Do tej pory często było na to zaledwie dzień lub dwa – wyjaśnia Piotr Ogórek, dziennikarz Gazety Krakowskiej i wnikliwy obserwator krakowskiego Budżetu Obywatelskiego. Jego zdaniem nie można przy okazji tej sprawy zapomnieć o roli niewielkiej, ale niezwykle zaangażowanej w BO grupie ludzi, która nie tylko nie pozwoliła na „zamrożenie” tegorocznego głosowania, ale od początku angażuje się w promowanie i usprawnienie całego procesu. – Dzięki działalności tych nielicznych zyskują wszyscy mieszkańcy Krakowa, który często nie wiedzą nawet, że jakiś plac zabaw, skwer czy nowe nasadzenia drzew powstały dzięki BO. Dlatego ten system trzeba usprawniać, aby działał coraz lepiej – uważa Ogórek. A sami „weterani” nie ukrywają, że tegoroczne zmiany napawają optymizmem, ale wciąż jest kilka rzeczy do poprawienia. – Bywały sytuacje, że czuliśmy się traktowani przez urzędników jak zło konieczne – mówi Anna Jakubiak, autorka projektu placu zabaw z piramidami linowymi w Parku Jordana (projekt został zrealizowany). – Nie ma też osoby, lidera, który walczyłby o BO. Kogoś, kto promowałby tę idee i skutecznie do niej przekonywał. Osoby, do której każdy zainteresowany partycypacją mógłby się zwrócić, takiego Oficera Budżetu Obywatelskiego – uważa Jakubiak, która pracuje właśnie nad kilkoma projektami do tegorocznej edycji BO, m.in. Ekologicznym Ogrodem Zabaw na Zwierzyńcu, sadem owocowym nad Rudawą oraz projektem „Smok co krok” – krakowską odpowiedzią na wrocławskie krasnale.

Kropka nad i

Pełna niebezpiecznych zakrętów i wiraży jest droga krakowskiego Budżetu Obywatelskiego. Jednak mimo wielu wpadek, błędów i wypaczeń inicjatywa wciąż działa i mozolnie nabiera coraz lepszego kształtu. Na mieszkańców zawsze można było liczyć, ale przez kilka lat to właściwie tylko garstce zapaleńców: mieszkańców, aktywistów, radnych dzielnicowych i miejskich Budżet Obywatelski w Krakowie przetrwał pomimo tylu upadków. Bardzo dobrze, że w końcu pojawiło się wsparcie z dwóch, nie do końca nieoczekiwanych stron – od władz centralnych (reprezentowanych aktualnie przez Prawo i Sprawiedliwość) w postaci nowej i lepszej ustawy oraz od wiceprezydenta Krakowa Andrzeja Kuliga, który wraz z mieszkańcami ocalił tegoroczny BO.

NASZE NAJNOWSZE

Komentarze: 2